Arkadia: 3.9 Ryzykantka Chiharo
2011-04-04 14:10:07
Tytuł: Ryzykantka Chiharo
Data: 1 kwietnia 3008
Godzina: 14:02
Miejsce: w powietrzu
Ziemia szybko przesuwała się pod porucznikiem Tien, rozmyta masa krzaków i drzew była tak blisko, zdawała się znajdować na wyciągnięcie ręki. Porucznik zaczęła dostrzegać nikłe oznaki obecności wroga, gdy pilot poderwał okręt do prędkości ataku. Jej oddział stał przy otwartych włazach, gotowy na rozpoczęcie ostrzału.
"Zbliżamy się do Oratan, przygotować się", rozkazała porucznik Tien, gdy zbliżali się do sił wroga.
W przeciągu sekund, byli nad Oratan i Tien uśmiechnęła się groźnie, patrząc, jak zaczęli panikować na widok statku. Delikatnie nacisnęła spust i otworzyła ogień, przesuwając celownik po kotłującej się hordzie. Dźwięk wypełnił kabinę niczym grzmot, gdy działka okrętu rozpoczęły deszcz setek kul siejących śmierć nad kreaturami. Chwilę później statek był już za Oratan i szykował się do następnego przelotu.
"Patrzcie, jak giną", wykrzyknął rozradowany jeden z jej żołnierzy. "To jak strzelanie do ryb w beczce!"
"Uspokuj się", powiedziała Tien, niezdolna ukryć swojego uśmiechu na twarzy.
Ponownie przelecieli nad Oratan i tym razem wybili jeszcze więcej. Rój nie był tak liczny, jak wtedy, gdy stwory atakowały po raz pierwszy, tygodnie temu, byli jednak zbici tak blisko siebie, że oddział Tien nie musiał nawet celować. Pomyślała, że gdyby kolonia miała więcej paliwa, mogliby wymieść Oratan bez większych problemów; kreatury nie miały żadnej odpowiedzi na ataki z powietrza. Jeszcze kilka przelotów i na pewno atak się załamie. Statek gwałtownie zawrócił na wschód i zaczął wspinać się, zwiększając odległość od Oratan.
"Co do-" Tien zaklnęła. Zmieniła częstotliwość na transmiterze, by nawiązać komunikację z pilotem. "Co tam się dzieje? Dlaczego uciekamy?"
"Nowe rozkazy poruczniku, bezpośrednio od kapitan Chiharo. Mamy lecieć do bazy Dauntless najszybciej, jak to tylko możliwe i udzielić pomocy."
"Ale mamy tutaj spanikowanego wroga! Jeśli-"
"Mamy nasze rozkazy poruczniku. Garnizon w Dauntless jest pod atakiem i uważają, że pomimo wsparcia, mogą sobie nie dać rady z odparciem ataku."
"Przyjęłam", powiedziała Tien, zawstydzona swoim powątpiewaniem w rozkazy. Wiedziała równie dobrze jak pozostali, że kapitan Chiharo nie wydałaby takiego rozkazu, gdyby zagrożenie nie było realne. Choć wciąż coś ją niepokoiło.
Wielu uznało zagrywkę kapitan Chiharo za zbyt duże ryzyko, uszczupliła siły w bazach i trzymała wiele kompanii w rezerwie. Jak na razie, kolonia polegała na ataku z powietrza i ogromnej manewrowości, jaką zapewniały przy obronie baz teleporty. Flota również zapewniała cenne wsparcie z orbity, śledząc ruchy Oratan sensorami i przeprowadzając ataki z orbity w najbardziej krytycznych momentach. Plan był prosty; niewielki garnizon pozostaje w każdej bazie i w razie ataku, może otrzymać natychmiastowe wsparcie ze strony czterech kompanii oczekujących w gotowości w Przystani Celeste. Oznaczało to, że w dowolnej chwili, ponad połowa sił Floty Wyzwolenia mogła być w rezerwie. Choć ryzykowna, do tej pory taktyka ta, okazała się skuteczna.
Gdy lecieli, Tien miała czas, by zastanowić się nad sytuacją. Jeśli Dauntless już dostał posiłki i mimo to wciąż istniało ryzyko, że nie uda im się utrzymać... Żołądek Tien skurczył się, gdy zaczęła rozmyślać nad konsekwencjami. Jej transmiter ponownie i usłyszała głos pilota.
"Poruczniku, otrzymaliśmy rozkazy od dowódcy bazy Dauntless, by użyć działek statku do ostrzeliwania większych Oratan, podczas gdy ty wraz z resztą oddziału skupicie się na mniejszych stworach."
Mniejszych stworach? Zastanawiała się Tien. Co to oznacza? "Proszę o potwierdzenie, ostrzeliwać mniejsze stwory?"
"Potwierdzam. Dokładnie tak brzmiały rozkazy dowódcy bazy. Trzymajcie się mocno, zaczynamy."
Nie trzeba było czekać długo, nim ukazała się baza Dauntless. Nawet z tej odległości można było z łatwością dostrzec relatywnie małą, w porównaniu do poprzednich ataków, ilość Oratan, taka siła nie powinna stanowić zagrożenia dla dobrze zabezpieczonej bazy. Pilot przeleciał nisko i szybko, chcąc przynajmniej w pewnym stopniu zachować element zaskoczenia. Tien i jej oddział otwarli ogień, a kreatury zaczęły padać. Jednak, niektóre zdawały się ledwie zauważać lecące na nich z nieba pociski. Przyjrzała się im dokładniej i z przerażającym wrażeniem zdała sobie sprawę z tego, że niektóre z nich były mocniej opancerzone niż ich pobratymcy.
Pilot zawrócił i wykonał drugi przelot. Ponownie, gdy byli w zasięgu, wraz z oddziałem rozpoczęła ostrzał, tym razem Oratan odpowiedzieli ogniem i pociski zaczęły uderzać o ciężki pancerz statku. Przestraszona, Tien wycofała się z włazu, na krótko przed strzałem, który trafił w miejsce, gdzie wcześniej znajdowała się jej głowa. To nie byli zwykli Oratan; byli więksi i wyposażeni w broń, która zdawała się w stanie uszkodzić nawet grube poszycie statku, przynajmniej takie wrażenie odniosła Tien.
Kontynuowała ostrzał przez właz, choć pilot leciał ostrożniej, manewrując statkiem i losowo zmieniając prędkość i kierunek. Pomimo przewagi, jaką miał jej oddział dzięki możliwości ataku z powietrza, stwory nie chciały się poddać i większe spośród nich okazały się znacznie trudniejsze do zabicia, niż te, z którymi walczyli do tej pory. Jeśli wkrótce nie zabiją Oratan, będą musieli przerwać ostrzał i zatankować.
Gdy statek wycofywał się z ataku, zakołysał nim silny wybuch, a odłamki wleciały przez otwarte włazy, przecinając wnętrze kabiny.
Nastała chwila ciszy, po której rozbrzmiały krzyki przebijające się przez dźwięk pędzącego powietrza. "Medyka!" Tien krzyknęła, gdy paru jej żołnierzy zostało zwalonych z nóg na jej oczach. "Mamy rannych!"
"Poruczniku, musimy szybko dotrzeć do placówki medycznej; nie mamy dość FAPów by im wszystkim pomóc, powiedział medyk po pobieżnym zbadaniu rannych.
Tien bez wahania odpięła zabezpieczenia i pognała do kokpitu.
"Słyszałem" powiedział pilot, zanim Tien zdołała otworzyć usta. "Zamknijcie włazy, lecimy na orbitę. Mamy zgodę na przybicie do Cutlass w ramach ewakuacji medycznej."
Tien przekazała swojemu oddziałowi rozkaz zamknięcia zewnętrznych włazów i zapięcia pasów. Zajęła miejsce drugiego pilota, gdy pilot szybko podniósł dziób statku ostro w górę i rozpoczął wznoszenie.
Potrzebowali zaledwie kilku minut na opuszczenie atmosfery Arkadii i rozpoczęcie procedur dokowania z Cutlass, lecz dla Tien czas ten dłużył się niczym godziny.
"Co to u diabła jest?" Wrzasnęła Tien, gdy wyświetlacz statku znajdujący się przed jej oczyma rozświetlił się setkami czerwonych kropek, skoncentrowanych wokół zewnętrznych planet układu.
Pilot spojrzał na Tien i ponownie na wyświetlacz. Patrzyli, jak czerwone kropki po kolei zmieniają kolor na zielony, w miarę jak kody transponderów nowoprzybyłych były rejestrowane w komputerze statku.
"Flota Arkadia", wyszeptał pilot. "Pojawili się w zewnętrznym systemie."
Pokaż innym: