Zaloguj się
Darmowa Rejestracja
Entropia Universe zabierze Cię do zupełnie nowego świata MMORPG. Bez miesięcznych opłat. Ściągnij bezpłatnie już dziś i dołącz do życia jako kolonista na odległej nieznanej planecie.
POBIERZ
Ostatnio na forum
2 Ubah z evi:)))
wczoraj 21:36, barl

a ja sie tak nie bawie !!! <przytup> ;)

Dziennik kreta...
wczoraj 16:03, PrzemoC

Pozazdrościć... :) piękny HoF.

Calyspo Land Deeds dostępne w loocie
2012-05-17 20:04, VanBuren

Calyspo Land Deeds dostępne w loocie Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, od 16 maja do lootu zostaną dodane C...

Entropia Universe 12.6.2
2012-05-17 20:02, VanBuren

Entropia Universe 12.6.2 Poprawki poszczególnych planet Zintegrowano niewielkie poprawki planet: Calypso ROCKtro...

Droga do Chwały - Mojra de Mournay
2012-05-17 11:30, Maniek

Szczęście to podstawa gz :mrgreen:

Konkursy
droga do chwaly
Zapraszamy na Facebook!
Twitter
Serwer Mumble!
Przydatne linki
Planety

Arkadia: 3.7 Moonshine

2011-04-02 22:51:24

Tytuł: Moonshine
Data: 15 Marca 3008
Godzina: 8:11
Źródło: Fragment z częściowo zniszczonych prywatnych zapisek

Jakakolwiek, choćby nikła chęć, którą miałem na dołączenie do IFN całkowicie znikła. Jako członek oddziałów w skład których wchodzili cywile, którzy nie ewakuowali się na orbitę, wspomagałem obronę zaraz po pierwszym ataku Oratan. Z tak wieloma oddziałami zabitymi w ataku, rozkazano mu pomóc pozostałym oddziałom w odbijaniu baz artylerii. Od tego momentu, utkwiłem w bazie Courageous, nie mając pojęcia, kiedy pozwolą nam wrócić do naszych właściwych obowiązków. Nie zniosę tego dłużej, wiem, że to jest konieczne, zwłaszcza, odkąd zwiadowcy donieśli o kolejnych skupiskach Oratan. Nie przyłączyłem się do Floty, by walczyć na linii frontu.
"Przestań się obijać i poskładaj swoją strzelbę, kolego." Sierżant mruknął tuż przy moim uchu. Nawet nie usłyszałem, jak się zbliżał. Nigdy nie wiesz, kiedy wróg nas zaatakuje."
"Tak jest , sierżancie," powiedziałem, pospiesznie składając broń, nim miał okazję się lepiej przyjrzeć częścią. Obserwował mnie przez chwilę, po czym odszedł. Wciąż, sukcesywnie składałem broń, wiedząc, że prawdopodobnie dalej obserwuje mnie z pewnej odległości. Wiedziałem, że sierżant tylko wykonuje swoje obowiązki, i traktował nasz oddział łagodniej niż resztę, lecz miał nas ciągle na oku. Nienawidziłem kontroli tylko dlatego, że poważnie ograniczały mi możliwość zajęcia się jedyną dostępną, choć nielegalną rozrywką.
Tylko jedna dobra rzecz wynikła z mojego poboru do sił zbrojnych i nie chodzi tu o zabawę w żołnierzy i zabijanie Oratan. Nie, jestem po prostu szczęśliwy, że wydano nam broń. Nie była niczym specjalnym, zanim się nią nie zająłem, lecz po służbie, bawiłem się wymieniając i modyfikując komponenty co niektóre komponenty. Nawet bez testowania, byłem pewien, że będę zadowolony z rezultatów.
Gdy skończyłem składać broń, rozbrzmiał alarm i oddziały wylały się z budynków bazy, kierując się na swoje pozycje. Rozejrzałem się, lecz nie zdołałem dostrzec o co chodzi. Pospiesznie rzuciłem okiem na najważniejsze elementy, by poprawność montażu broni i pobiegłem za oddziałami, aż znalazłem się wraz z resztą mojej grupy na północnej ścianie. Na pierwszy rzut oka, atak zdawał się niewielki - przewaga liczebna Oratan wynosiła dwa do jednego.
"W porządku chłopcy i dziewczęta, zdaje się że sobie trochę postrzelamy. Pamiętajcie, ci dranie grają ostro," powiedział sierżant, gdy pojawił się za nami. "Pamiętajcie wasz trening, wybierzcie cel i się nie wahajcie."
Nie wierzę w nastawienie śmierć lub chwała, które widać u wojskowych, więc po prostu przygotowałem broń, zająłem miejsce pośród pozostałych, na północnej ścianie. Czekałem w niepokoju razem z nimi, podczas gdy Oratan podchodzili co raz bliżej. Wiedziałem, że będę miał szansę wypróbować moje modyfikacje.
Oratan przemieszczali się szybko i wkrótce widziałem ich wyraźnie, powróciły straszne wspomnienia z ataku na Przystań Celeste. Nie zwalniali kroku, gdy się do nas zbliżali. Wtedy, z mrożącym krew w żyłach rykiem, zaczęli biec, gnając w stronę ścian. Automatyczne działka rozpoczęły ostrzał, wkrótce dołączyły do nich oddziały, ich broń miała większy zasięg niż to, co udostępniono cywilom, oddziały Oratan zaczęły się przerzedzać. Gdy Oratan szarżowali naprzód, wybrałem ostrożnie cel i pociągnąłem za spust, pełną sekundę, nim wróg znalazł się w zasięgu broni pozostałych cywili.
W porównaniu do tego, co czułem, gdy pierwszy raz ją dostałem, teraz broń zdawała się przy każdym strzale uwalniać błyskawicę. Trafiłem cel w głowę i stwór zawirował w powietrzu. Wystrzeliłem ponownie i kolejny Oratan krzycząc, upadł z dziurą w brzuchu. Czułem ostrzejszy odrzut broni, słyszałem większą szybkostrzelność. Wypełniła mnie dzika radość. Moje modyfikacje działały!
Walka skończyła się szybko, Oratan ledwie docierali do ścian nim zostali zabici. W końcu ogłoszono koniec ataku. Gdy obróciłem się by wrócić, żołnierz stanął przede mną i zaciągnął mnie na bok.
"Oddaj mi swoją broń", powiedział niespodziewanie.
Przekazałem mu ją szybko, mając płonną nadzieję, że nie zauważy modyfikacji.
"Co zrobiłeś z tą bronią?"
"Nic, taką dostałem."
"Nie bierz mnie za głupca, to nie jest seryjna produkcja. Co to jest? Lepiej miej dobre wyjaśnienie, albo zgłoszę cię, za wykonywanie niedozwolonych zmian w sprzęcie wojskowym."
"Więc, dokonałem paru poprawek, co w tym złego? Jestem technikiem, tym się zajmuję."
Żołnierz obrócił broń w dłoniach, rozważał co zrobić dalej. Cienka strużka potu zebrała się na moim czole, gdy myślałem co zrobić, by zachować broń.
"Dla mnie wygląda to na kontrabandę, chyba będę musiał ją skonfiskować."
"Nie możesz tego zrobić!" powiedziałem, stojąc i myśląc nad następnym krokiem.
"Naprawdę? Może powinienem już teraz przekazać ją porucznikowi? Ciekawe co będzie miała do powiedzenia na temat cywili nielegalnie modyfikujących broń?"
"Nie musimy od razu być tak dramatyczni", powiedziałem mimochodem, zdając sobie sprawę, że moja nagła pewność siebie wyprowadzi go z równowagi. "Jeśli na mnie doniesiesz, kto zmodyfikuje twoją broń? Mogę zrobić parę poprawek, które poprawią jej wydajność."
"To brzmi ciekawie", powiedział uśmiechając się chciwie. Walczyłem z sobą by się nie uśmiechać; połknął przynętę.
"Jest jednak cena. Potrzebuje nowej broni; ta zbytnio zwraca na siebie uwagę. Zdobądź dla mnie nowy karabin. No i jeszcze nóż. Dla siebie lepiej też zdobądź inną broń, żebyś przeszedł inspekcje. Jak to zrobisz, zajmę się twoją bronią, dopóki nikomu nic nie wygadasz."
"Nie mogę tego zrobić" powiedział z kpiną w głosie. "Nie mogę brać broni, kiedy tylko mam na to ochotę."
"Musisz zapłacić. Jeśli nie wydadzą ci więcej broni, musisz wykombinować inny sposób... by ją zdobyć."
Namyślał się chwilę.
"W porządku, zobaczę co mogę zrobić. Jak się nazywasz?"
Zawahałem się chwilę nim odpowiedziałem.
"Mów mi Moonshine."
Komentarzy: 1

Pokaż innym: